• Marek Magiera

Idol...


2021-02-01

Za nami turniej siatkarskiej Ligi Mistrzów w Bełchatowie. ZAKSA Kędzierzyn Koźle zrobiła swoje i postawiła kropkę nad „i” wygrywając trzy kolejne spotkania i z kompletem zwycięstw awansowała do dalszej fazy rywalizacji. Do kolejnej rundy powinna też awansować PGE Skra Bełchatów, ale z gratulacjami musimy się jeszcze wstrzymać przynajmniej dwa tygodnie - do zakończenia rywalizacji w pozostałych grupach.

Dla mnie turniej w Bełchatowie był na swój sposób sentymentalny, a wszystko dlatego, że pojawił się na nim Dariusz Stanicki, wychowanek Rakowa Częstochowa, mistrz Polski z częstochowskim AZS-em, reprezentant Polski, dziś dyrektor sportowy Fenerbahce Stambuł, a prywatnie mój kolega i człowiek od którego rozpoczęła się moja fascynacja siatkówką. On był moim idolem i moją inspiracją. Darek jest ode mnie trochę starszy, ale znamy się dość dobrze. Wychowaliśmy się w jednym klubie uprawiając wprawdzie inne dyscypliny, ale to nie ma znaczenia. Każdy kto należał do rakowskiej rodziny, klubu który w tym roku obchodzi przepiękny jubileusz stulecia istnienia był dla siebie kimś więcej niż tylko kolegą z ulicy Limanowskiego, czy wcześniej Obraniaka.

Tak się składa, że oprócz Darka miałem przyjemność poznać także jego rodziców, ludzi silnie związanych z Rakowem Częstochowa.

Mama, pani Teresa, przez lata dbała o klubowy magazyn ze sprzętem sportowym. Zawsze elegancka i uśmiechnięta, choć czasami potrafiła też ustawić do pionu co mniej subordynowanych piłkarzy.

Tata był trenerem młodzieżowych grup siatkarskich, przez jakiś czas prowadził też siatkarski Raków w trzeciej lidze. Ponadto był licencjonowanym spikerem PZPN na meczach piłkarskiego Rakowa. Miał charakterystyczny tubalny głos i cechowało go znakomite poczucie humoru. Podczas drugoligowego meczu Rakowa z Elaną Toruń w ciągu dwóch minut Grzegorz Skwara zdobył dwa gole - jednego prawą, drugiego lewą nogą. Grał wtedy w żółtych butach. Chwilę później w dogodnej sytuacji przestrzelił uderzeniem z głowy. Z głośników na trybunach natychmiast odezwał się pan Józek: - Noooo, panie Grzegorzu, przydałaby się panu jeszcze żółta czapka.

Dzisiaj siatkarskie tradycje rodziny Stanickich kontynuuje syn Darka - Bora Józef Stanicki. Gra w Fenerbahce na pozycji przyjmującego. W tym roku skończy 20 lat. Zobaczymy jak daleko zajdzie.

Darek, nawet nie wiesz, ile frajdy sprawiłeś mi tym telefonem...


Marek Magiera