• Marek Magiera

Tak wygląda radość...

2021-09-06


Sobotni mecz z Serbami pokazał jak kibice stęskni się za wielkimi widowiskami siatkarskimi w naszym kraju. Ale nie tylko oni. Stęsknili się też siatkarze od których emanowała wielka radość od pierwszego momentu wejścia do hali. Dotyczy to zresztą nie tylko Polaków. Srećko Lisinac powiedział mi przed meczem, że uwielbia grać przed polską publicznością. Z takich pobocznych spraw - merytoryką sportową Eurovolleya zajmę się za tydzień - to jeszcze słowo o Portugalczykach, którzy byli w mega szoku i mówili otwarcie, że czegoś takiego jak w Tauron Arenie nigdy nie przeżyli, a Hugo Gaspar przyznał, że swoich 39-tych urodzin obchodzonych wspólnie z polskimi kibicami nie zapomni do końca życia. Było 100 lat w języku angielskim, było też w języku polskim. Dla nas standard, ha ha. Przejmujący był też moment powitania w hali naszych młodzieżowych mistrzów świata w kategorii U19. Na koniec dwa słowa o trenerze tej drużyny- Michale Bąkiewiczu.





Znamy się doskonale jeszcze z naszych wspólnych częstochowskich czasów, kiedy Michał jako młodziutki chłopak trafił do AZS-u Częstochowa a ja miałem przyjemność pracować w lokalnej rozgłośni radiowej i spikerować na meczach częstochowskiej drużyny. Od pierwszego spotkania w biało-zielonych barwach zdobył serca kibiców AZS-u, którym imponował nieprawdopodobną ambicją oraz niezwykle ekspresyjnym wyrażaniem emocji po każdym zdobytym punkcie. Dzisiaj jako trener jest zupełnym przeciwieństwem Bąkiewicza siatkarza, człowiekiem bardzo spokojnym, choć jego zespół na turnieju w Bahrajnie przejął i pokazał cechy swojego trenera, ale z czasów zawodniczych. Bąkiewicz wie co znaczy gra w reprezentacji i doskonale potrafi swoje doświadczenie przekazać zawodnikom i wykorzystać je podczas prowadzenia meczów na turniejach. Sam był ich częścią i jednym z bohaterów. Przecież przy jego wydatnym udziale wywalczyliśmy pierwsze historyczne mistrzostwo Europy w 2009 roku. Wcześniej, bo w 2006 roku Michał wspólnie ze swoimi kolegami wywalczył tytuł wicemistrzów świata, a za czasów juniorskich przywiózł brązowy medal z mistrzostw świata rozegranych w Arabii Saudyjskiej. Tutaj tylko dodam, że przez jakiś czas Michał był kapitanem reprezentacji Polski. Bąkiewicz zanim zameldował się na szczycie przeszedł bardzo trudną drogę. Obrywało mu się nieprawdopodobnie, kiedy zaczynał swoją trenerską pracę i prowadził drużynę AZS-u Częstochowa. Obrywało mu się z każdej strony, w głównej mierze nie za swoje grzechy i pewnie mocno to przeżywał, ale nigdy o tym głośno nie mówił. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że co nas nie zabije, to nas tylko wzmocni i Michał Bąkiewicz jest tego najlepszym przykładem. Z racji tego, że jesteśmy bardzo dobrymi kolegami sukces Michała ucieszył mnie szczególnie. “Bąku” - wielkie gratulacje! I dalej! Do przodu!

Marek Magiera