• Marek Magiera

Klub Kibica…


Coraz głośniej w naszej lidze mówi się o transferach na przyszły sezon, mimo faktu, że na razie jeszcze nie dotarliśmy do końca pierwszej rundy naszych rozgrywek.

Ktoś może powiedzieć, że dzisiaj roszady transferowe i zmiany barw klubowych nie wzbudzają zbyt dużych emocji, bo tych rotacji jest co roku sporo, a umowy rzadko podpisywane są na dłuższy czas, niż sezon czy dwa. Rzeczywiście trochę inaczej było na początku naszej zawodowej ligi, kiedy dochodziło do corocznej „świętej wojny”, kiedy niemalże ze stuprocentową pewnością można było założyć, że mistrzowski tytuł rozstrzygną między sobą Mostostal Kędzierzyn Koźle i AZS Częstochowa. Czasy były jednak wtedy inne, już nawet nie chodzi o szybkość, czy sposób gry, bo dwie dekady zrobiły tutaj swoje, ale inne były przede wszystkim „klimaty” towarzyszące tym meczom. Po pierwsze dlatego, że nie było tak dużych rotacji zawodników przy zmianach barw klubowych, a już na pewno nie na linii Częstochowa - Kędzierzyn-Koźle i odwrotnie, po drugie kibice obu klubów nie szczędzili sobie złośliwości o jakich dzisiaj – ze względu na tak zwaną kulturę kibicowania – nawet za bardzo nie wypada... myśleć. A o wrażenia po zmianie klubów i wizytach w „starych” halach można podpytać Michała Chadałę, Radosława Panasa, czy Roberta Szczerbaniuka. Ten ostatni przez jakiś czas miał nawet „przygody” z nowymi kibicami, którzy co raz wytykali mu Mostostalową, czy Zaksową przeszłość.


I tu się na chwilę zatrzymam, bo sam nieopatrznie jako spiker wielkiego wówczas AZS-u Częstochowa w hali Polonia uczestniczyłem we wspomnianej „świętej wojnie”. Nie wiem czy chciałbym, żeby do naszych hal wróciły zasady obowiązujące w tamtych czasach, pewnie bym nie chciał, bo jednak z wiekiem na pewne rzeczy patrzy się trochę inaczej. Natomiast na pewno chciałbym pogratulować kibicom siatkówki z Kędzierzyna Koźla pięknego jubileuszu 25-lecia funkcjonowania Klubu Kibica, który był pierwszym oficjalnym siatkarskim stowarzyszeniem wspierającym siatkarski klub. Wtedy Mostostal, dzisiaj Zaksę.

I tak jakoś ponad 20 lat temu zostałem przez kibiców z Kędzierzyna Koźla jako spiker AZS-u zaproszony do ich pubu na spotkanie po meczu Mostostal – AZS. Nie wiedziałem wtedy czego się spodziewać, ale pojechałem. I po tym spotkaniu zostało mi wiele sympatycznych znajomości, które pozostały do dzisiaj, a nasze każde teraźniejsze spotkanie zaczyna się od frazy „a pamiętasz…”

A Grzesiek Kułaga jest chyba cały czas członkiem Klubu Kibica z KK. W każdym razie na pewno był.

Gratuluję jubileuszu!


Marek Magiera