• Marek Magiera

Dzięki Vital!

2021-09-20


Kończymy Eurovolleya z brązowym medalem. Medal to medal. Zawsze cieszy i smakuje, choć ten ma w sobie odrobinę goryczki. Ale czasami tak musi być. Myślę, że tych mistrzostw nie ma co oceniać przez pryzmat przegranego meczu ze Słowenią w półfinale. Trzeba spojrzeć nieco głębiej na cały turniej, który moim zdaniem był lustrzanym odbiciem tego wszystkiego co przeżywaliśmy za czasów Heynena. W Krakowie była niepewność w konsekwencji wydarzeń olimpijskich, później w Gdańsku była euforia, a na koniec przyszły Katowice i... No właśnie. Jak to ma się do pracy Heynena? Na początku niepewność, później złoty Turyn, aż w końcu przyszło to felerne Tokio. Siatkarscy kibice zakochali się w Vitalu czego dali wyraz w katowickim Spodku, ale muszą zrozumieć, że formuła współpracy z Heynenem zwyczajnie się wyczerpała. Kto na jego miejsce? Idealnym kandydatem wydaje się być Nikola Grbić. I fajnie by było, gdyby zaprosił do swojego sztabu, w roli drugiego trenera Michała Winiarskiego, który w perspektywie następnych lat szykowany byłby tym samym na pierwszego szkoleniowca. Coś mam przeczucie, że byłby to układ idealny. Może w przyszłym tygodniu, w dniu wyboru prezesa PZPS, napiszę już na chłodno o swoich odczuciach z ME. Teraz krótko o tym nieszczęsnym hymnie w półfinale. To był zwyczajny ludzki błąd, nie było tu cienia złośliwości, ani tym bardziej żadnej prowokacji. Nie było ich w ostatnich 23 latach, więc niby po co miałaby być akurat teraz, skoro w historii zdarzało nam się grać dużo ważniejsze mecze niż ten ze Słowenią. Co do mikrofonu dla Vitala, to sprawa jest jasna. Władze CEV – organizator turnieju – po akcji Vitala w Krakowie, kiedy przemówił do kibiców - zabroniły dawać mu do ręki mikrofon. Tak samo jak zabroniły “urządzania” zawodnikom spontanicznych urodzin, a nawet poinformowania kibiców, że Susana Rodriguez z Hiszpanii zakończyła swoją sędziowską karierę. Na koniec zdanie ode mnie do Vitala. Dziękuję za wszystkie wywalczone medale, a przede wszystkim za mistrzostwo świata. I powodzenia w dalszej karierze. Marek Magiera